Polonez – stara miłość nie rdzewieje (a jednak)!

Polonez tzw. przejściówka z 1985 r (mój rówieśnik) był moim pierwszym samochodem po zdaniu prawa jazdy, kupionym za własne zapracowane pieniądze. Pamiętam to uczucie, gdy w śniegu na letnich oponach odbyłem swoją pierwszą samodzielną jazdę z duszą na ramieniu. Jakimś cudem przeżyłem, ale po tamtym „wyczynie” stwierdziłem, że już nic na drodze mnie nie zaskoczy.

Jaka była moja radość, gdy niedawno nadarzyła się okazja zakupu Poloneza Caro z 1996 r. Jak zapewniał właściciel, auto od nowości przejechało tylko ok 21000 km i jest w świetnym kolekcjonerskim stanie. Są wszystkie dokumenty. Absolutnie bez rdzy- igła. Zapragnąłem raz jeszcze poczuć jak pracują bicepsy podczas kręcenia wielką kierownicą bez wspomagania, no i usłyszeć ten dźwięk silnika. Jeśli rzeczywiście autko jest w stanie kolekcjonerskim to zostaje u mnie – będę trzymał pod kocem.

Przybyłem o czasie na umówione oględziny . Niestety sprzedający miał się spóźnić z powodów losowych. Czekając na zielone cudeńko ponad godzinę moje podekscytowanie tylko rosło.

Nagle widzę jak wjeżdża na parking. Z daleka wygląda dobrze więc nadzieja rośnie. Po zaparkowaniu trochę stracił ze swojego ideału. Oczom ukazała się punktowa rdza. Ok- auto ma ponad 20 lat i jest polonezem więc i tak jest bardzo dobrze choć nie zgodne z zapewnieniami o stanie auta, ale nie zrażam się. Niestety jak się okazało, to dzielne autko ma dziury w podłodze, co przy jego realnej wartości rynkowej (to tylko caro) w mojej opinii nie kalkuluje się do naprawy i użytkowania. Pożegnałem się z właścicielem i bez entuzjazmu odjechałem.

Następnego dnia przejeżdżałem 3 km od miejsca oględzin i oto co zastałem „zaparkowane” przy drodze z trójkątem za szybą.

Auto nawet nie dojechało o własnych siłach z powrotem do domu (właściciel mieszka kilkanaście kilometrów od tego miejsca). Smutny widok – choć poczułem ulgę, że nie zdecydowałem się na jego zakup. Ewidentnie nie było między nami „chemii”. Mam nadzieje, że ktoś uratuje ten egzemplarz bo więcej ich już nie będzie, a mi trafi się kolejny w lepszym stanie.

7 thoughts on “Polonez – stara miłość nie rdzewieje (a jednak)!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *